Przedstawiamy Wam pierwszą chilijską Świętą kościoła katolickiego. Maksymą świętej było „Poświęcić życie za grzeszny świat.” Poznajcie jej drogę do Świętości.

Św. Teresa od Jezusa «de Los Andes» (w świecie Juana Fernandez Solar) urodziła się 13 lipca 1900 r. w Santiago w zamożnej i pobożnej rodzinie chilijskiej. W latach 1907-1918 w kolegium Najświętszego Serca Pana Jezusa, prowadzonym przez zakonnice, otrzymała rzetelne wykształcenie religijne i humanistyczne. Od dzieciństwa czuła, że Pan Jezus chciał posiąść jej serce na wyłączną własność i dlatego pragnęła wcześnie przystąpić do Komunii św., ale pozwolono jej na to dopiero w wieku 10 lat.

„Był to dzień bez chmur — zanotowała w swoim 'Dzienniku’. — Od tego momentu ziemia mnie nie pociągała”. Chciała żyć wyłącznie dla Jezusa i upodobnić się do Niego, tak «aby Ojciec niebieski kontemplując Go w niej, znalazł godny obraz swojego Syna».

Juanita z natury porywcza i uparta, rozpoczęła systematyczną pracę nad sobą. „Tylko Pan Bóg wie — pisała — jak wiele mnie kosztowało zwycięstwo nad pychą i próżnością, które zadomowiły się w moim sercu”. Od 14. roku życia odczuwała w głębi swej duszy powołanie do Karmelu, z którego zwierzyła się w internacie matce Rios – zakonnicy Najświętszego Serca. W wieku 15 lat złożyła ślub czystości, ale całkowite oddanie się Bogu nie przeszkadzało jej żyć pełnią młodości: lubiła grać w tenisa, pływać, a nade wszystko jeździć konno. Pod wpływem lektury dzieł karmelitańskich, a zwłaszcza Teresy do Dzieciątka Jezus, odkryła w sobie powołanie zakonne. W «Dzienniku» zanotowała: „Wzdycham za dniem, w którym będę mogła wstąpić do Karmelu, by poświęcić się tylko Bogu, by zjednoczyć się z Nim, by żyć wyłącznie Jego życiem: kochać i cierpieć dla dusz. Jestem tego spragniona”.

Gdy tylko czas jej pozwalał, pomagała ludziom starszym i potrzebującym, udzielała lekcji dzieciom ubogim i opiekowała się słabszymi w nauce. „Wykorzystam każdą okazję, by zwrócić się do bliźniego ze słowem miłym i serdecznym. Nie poskąpię również uśmiechu, by sprawić komuś radość. Zobowiązuję się, że będę pracować dla szczęścia innych”. Po uzyskaniu pozwolenia ojca, w wieku 19 lat (7 maja 1919 r.) przekroczyła próg klasztoru karmelitanek bosych w Los Andes. Ukryta w klauzurze, poprzez modlitwę, ofiarę, a także bogatą korespondencję stała się wielką apostołką w gronie swojej rodziny i przyjaciół. Pisała listy, aby rozpalić w nich miłość do Chrystusa, Eucharystii i Matki Najświętszej oraz wyrażać swoje szczęście. W jej «Dzienniku» czytamy: „Bóg jest jedynym dobrem, w którym można zakochać się na całą wieczność. W Nim odnajduję wszystko. (…) O! Jakież to szczęście być więźniarką boskiego więźnia: pocieszać Go moimi łzami, pomagać Mu w zbawianiu dusz, modląc się i cierpiąc. Zaczęła się już moja wieczność. Brakuje mi tylko spotkania z Bogiem twarzą w twarz. Tylko Jezus jest piękny; tylko On sam może mnie pocieszyć. Jego wzywam, Jego opłakuję, Jego szukam we wnętrzu mej duszy. Pragnę, by Jezus tak starł mnie wewnętrznie, bym stała się hostią czystą, w której On mógłby spocząć. Chcę tak przepoić się miłością, by tą miłością mogły zostać otoczone inne dusze. Chciałabym w to dzieło włączyć stworzenie i siebie, by On żył we mnie.”

W kwietniu 1920 r. zachorowała na tyfus. W obliczu zbliżającej się śmierci złożyła profesję zakonną. Po kilku dniach choroby, 12 kwietnia zmarła, przeżywszy w klasztorze jedynie 11 miesięcy. Od tamtego czasu aż do dnia dzisiejszego liczne rzesze pielgrzymów nawiedzają jej grób, aby prosić ją o wstawiennictwo u Boga i rozpalić w sobie miłość do Chrystusa. Klasztor, w którym Teresa żyła i została pochowana, stał się duchowym sanktuarium Chile.

3 kwietnia 1987 r. podczas pobytu w Chile Jan Paweł II wyniósł ją do chwały błogosławionych, kanonizował ją w Rzymie 21 marca 1993 r.