Jak często stajemy wobec wydarzeń, których nie potrafimy zrozumieć? Choroba, cierpienie, utrata bliskiej osoby czy niespodziewane życiowe doświadczenia rodzą pytania: Dlaczego Bóg na to pozwala? Gdzie jest Jego miłość? Jaki sens ma to wszystko?
Takie pytania nie są obce także historii świętego Gabriela od Matki Bożej Bolesnej. Jego życie, choć krótkie, naznaczone było cierpieniem. Już jako dziecko stracił matkę, a w kolejnych latach musiał zmierzyć się ze śmiercią kilkorga rodzeństwa, szczególnie ukochanej siostry Marii Luizy. Jako młody człowiek ciężko chorował na gardło i otarł się o śmierć. Gdy wstąpił do pasjonistów, wydawało się, że odnalazł swoje miejsce. Jednak w wieku zaledwie dwudziestu trzech lat zachorował na gruźlicę – chorobę, która wkrótce miała zakończyć jego ziemskie życie.
Można by oczekiwać buntu, rozpaczy czy pytań kierowanych do Boga. Tymczasem Gabriel pozostawił po sobie jedno z najbardziej poruszających świadectw całkowitego zawierzenia Bożej woli. Gdy wiedział już, że jego śmierć jest bliska, napisał do swojego ojca słowa, które do dziś poruszają serca wierzących:
„Tego chce Bóg, tego chcę i ja.”
To krótkie zdanie streszcza całą jego duchowość. Nie było wyrazem rezygnacji ani biernego pogodzenia się z losem. Było owocem głębokiej miłości i zaufania do Boga. Gabriel uwierzył, że nawet wtedy, gdy człowiek nie rozumie Bożych planów, może być pewny jednego – że Bóg prowadzi go drogą miłości.
Miał niespełna dwadzieścia cztery lata i zaledwie sześć lat życia zakonnego. Był młody, pełen życia, pogodny, lubiany przez innych, zakochany w Najświętszej Maryi Pannie, którą nazywał swoją drugą Matką. A jednak osiągnął coś, co wielu uważa za szczyt chrześcijańskiej dojrzałości – całkowicie zgodził swoją wolę z wolą Boga.
Nic dziwnego, że po jego śmierci tysiące ludzi zaczęły odnajdywać w nim przewodnika i orędownika. Święty Gabriel stał się inspiracją dla kolejnych pokoleń wierzących.
Jedną z nich była święta Gemma Galgani. Choć nie została przyjęta do zgromadzenia pasjonistek, we śnie ujrzała młodego pasjonistę, który wręczył jej znak profesji zakonnej. Od tej chwili nazywała go swoim duchowym bratem i czerpała z jego przykładu siłę do własnej drogi świętości.
Jego życie wywarło również ogromny wpływ na błogosławioną Cecylię Euzepi. Poznała Gabriela dzięki jego biografii napisanej przez ojca Germana Ruoppolo. Szczególnie zachwyciło ją jego nabożeństwo do Matki Bożej Bolesnej. Sama wstąpiła do Zgromadzenia Mantellatek Służebniczek Najświętszej Maryi Panny, jednak – podobnie jak Gabriel – zachorowała na gruźlicę i musiała opuścić klasztor. Choroba zamknęła przed nią drogę życia zakonnego, ale nie zamknęła drogi do świętości. Jako tercjarka realizowała swoje powołanie z heroiczną wiernością.
Także współczesny młody święty, Karol Acutis, darzył Gabriela szczególnym nabożeństwem. Jak wspominała jego mama, Antonia Acutis, święty Gabriel był dla Karola ważnym wzorem życia chrześcijańskiego. Podczas pielgrzymki do sanktuarium świętego Gabriela w 2020 roku powiedziała słowa, które doskonale oddają rolę młodego pasjonisty:
„Święty Gabriel jest wielkim nauczycielem życia duchowego. Możemy obrać go za naszego kierownika duchowego w niebie.”
Od jego kanonizacji w 1920 roku aż po dzień dzisiejszy niezliczeni wierni odnajdują w świętym Gabrielu przyjaciela, który prowadzi do Chrystusa. Jego prostota, pogoda ducha, dziecięca miłość do Maryi i bezgraniczne zaufanie Bogu sprawiają, że pozostaje szczególnie bliski ludziom młodym, ale inspiruje każdego, kto szuka odpowiedzi na pytanie, jak zaufać Bogu także wtedy, gdy Jego wola wydaje się trudna do zrozumienia.
Bo być może największy cud życia świętego Gabriela nie polegał na nadzwyczajnych wydarzeniach, lecz na tym, że w samym środku cierpienia potrafił z całego serca powiedzieć: „Tego chce Bóg, tego chcę i ja.”