Chciałabym podzielić się historią mojej rodziny – historią wiary, miłości i niezwykłej opieki świętego Gabriela od Matki Bożej Bolesnej, która trwa przez pokolenia.
Niedawno świętowaliśmy błogosławioną 50. rocznicę ślubu moich rodziców. W ciszy i prostocie – razem z trójką ich dzieci i pięciorgiem wnucząt. Mój mąż i ja przygotowaliśmy dla nich niespodziankę: Mszę Świętą odprawioną w ogrodzie ich domu przez ks. Roberta Mignellę.
Historia moich rodziców rozpoczęła się 28 lipca 1966 roku w Garrufo di Campli, w Abruzji. Połączeni przez Boga i miłość, przez lata byli dla nas przykładem bezinteresownej, silnej i oddanej miłości małżeńskiej – takiej, która z uśmiechem dzieli radości i trudności.
Ich rodzice – Luigi Di Giacopo i Elisabetta Malaspina oraz Pierino Cicconetti i Irma Romani – również pochodzili z Abruzji i byli głęboko oddani swojemu patronowi, świętemu Gabrielowi. Wychowali 17 dzieci z ogromnym poświęceniem, w wierze i miłości.
Moi rodzice 50 lat temu wyemigrowali do Kanady. Życie ich nie oszczędzało, ale dzięki pracy, wytrwałości i zawierzeniu Bogu zbudowali firmę, która przez 45 lat dawała utrzymanie i możliwości nie tylko naszej rodzinie, ale także całej społeczności. Choć sercem zawsze pozostawali we Włoszech, regularnie wracali do Abruzji, do dziadków i do sanktuarium świętego Gabriela, przekazując nam to duchowe dziedzictwo.
Chcę również podziękować kapłanowi, który w bardzo trudnym momencie otoczył nas duchową opieką. Gdy moja mama skontaktowała się z nim telefonicznie, przesłał nam słowa otuchy, błogosławieństwo oraz modlitwę pełną miłości dla naszej cierpiącej córki.
Moja córka Angelica, na miesiąc przed czwartymi urodzinami, nagle i niespodziewanie dostała drgawek. Epizody powtarzały się, a lekarze byli bezradni – nie było żadnej historii rodzinnej. Jako matka byłam zdruzgotana i przerażona. Modliłam się do Boga i do świętego Gabriela, a czasem nawet zmagałam się z wątpliwościami.
Jestem jednak głęboko przekonana, że modlitwa mojej mamy Concetty, jej silna więź z Bogiem oraz wstawiennictwo św. Gabriela wyprowadziły nas z tego mroku. Od roku Angelica nie musi przyjmować leków, a minęły już prawie trzy lata od ostatnich drgawek. To nasz święty cud.
Wierzę, że moja córka jest otoczona opieką całej „armii nieba” – dziadków, wujków i cioć, którzy są już u Boga – i że stoją oni przy świętym Gabrielu, chroniąc ją każdego dnia.
Dwa lata temu Angelica została pobłogosławiona młodszą siostrzyczką – Vittorią-Elisabettą. Razem są radością naszego domu. Ten rok jest dla nas szczególny, ponieważ Angelica przygotowuje się do Pierwszej Komunii Świętej.
Jako rodzina jesteśmy wiecznie wdzięczni Bogu za wszystkie otrzymane łaski i cuda. Dziękujemy również Wspólnocie świętego Gabriela – nawet tutaj, w Kanadzie, czujemy się z Wami zjednoczeni i razem czcimy naszego patrona.
Niech Bóg Wam zawsze błogosławi.
Diana Di Giacopo-Robinson, Alliston (Kanada)
( przedruk z https://www.ecosangabriele.com/ )