Święta Maria Goretti jest przykładem dla nowych pokoleń, którym zagraża brak poczucia odpowiedzialności i niezdolność zrozumienia znaczenia wartości, co do których nie wolno nigdy iść na kompromis (…) Jej męczeństwo przypomina, że człowieczeństwa nie realizuje się w pogoni za przyjemnościami, lecz idąc przez życie z miłością i odpowiedzialnością. 

(Jan Paweł II, rozważanie przed modlitwą „Anioł Pański”, 7 lipca 2002 r.)

DZIEWCZYNKA Z UBOGIEJ RODZINY

Maria urodziła się 16 października 1890 roku. Na drugi dzień została ochrzczona w kościele parafialnym. Zaraz po ceremonii została zaniesiona przed ołtarz Najświętszej Panny i jej ofiarowana. Rosnąc zawsze wyróżniała się uległością, życzliwością, usłużnością i także bardzo wielką pobożnością. Co wieczór w czasie modlitwy całej rodziny, rodziców zaskakiwało jej skupienie. Szybko uznali w niej dziecko szczególnie wybrane przez Boga.

Św. Maria Goretti nie miała jeszcze 12 lat, gdy za cenę swego życia świadomie przeciwstawiła się grzechowi śmiertelnemu. Dziewczynka swoim krótkim życiem dała piękne świadectwo niewinności, pracowitości i pobożności. Od najmłodszych lat była pociechą stroskanych nędzą rodziców i czułą opiekunką młodszego rodzeństwa. Zachwycała dobrocią serca, radosnym usposobieniem i nieustanną gotowością do pomagania innym. Po śmierci ojca przejęła odpowiedzialność za dom i rodzeństwo, gdyż matka od rana do nocy ciężko pracowała na roli.

Maria miała zaledwie 9,5 roku. Śmierć ojca głęboko ją dotknęła. Podjęła też od razu decyzję, żeby czynić wszystko, co w jej mocy dla udzielenia pomocy swej biednej mamie. Po śmierci Luigiego ubóstwo zastąpiła nędza. Anielskie dziecko podwajało pobożność i za każdym razem, kiedy pozwalała jej na to wykonana praca – odmawiała swój różaniec za spokój dusz zmarłych. Przy wieczornej modlitwie była tak wyciszona, że można by powiedzieć, że oglądała dobrego Boga, powie później Assunta jej matka. Od rana do wieczora, żeby ulżyć swej mamie, która pracuje w polu, ona sprząta, reperuje ubrania, prasuje, pierze i oczywiście zajmuje się młodszymi braćmi i siostrami, dzielnie pełniąc wobec nich rolę drugiej matki.

Maria jest zawsze grzeczna i miła, ale nie znosi niewłaściwych rozmów. Czuje głęboki wstręt do grzechu i do wszystkiego, co może do niego prowadzić. Doskonała w miłości – nigdy o nikim źle nie mówi. Nigdy nie widziano, żeby była nieposłuszna lub żeby kłamała. Kiedy młodsi kłócą się między sobą, łagodnie, lecz stanowczo wprowadza spokój, powtarzając im często, że nie można robić niczego, co by mogło zmęczyć mamę. Poza tym odmawia sobie jedzenia, aby więcej zostało dla mamy, braci i sióstr.

Państwo Goretti mieszkali w jednym domu z inną ubogą rodziną – Serenellimi. Młody Alessandro Serenelli od pewnego czasu uważnie obserwował dorastającą dziewczynę. Jego myśli stawały się coraz bardziej nieczyste. Jak sam później przyznał, swą wyobraźnię podsycał lekturą nieprzyzwoitych pism i oglądaniem lubieżnych obrazków. Młodzieniec zaczął natarczywie zalecać się do Marii, grożąc jej jednocześnie, że ją zabije, jeśli powie o tym komukolwiek. Nagabywana dziewczynka milczała, obawiając się, że zdemaskowanie Alessandra zrujnuje jego i jej rodzinę.

PRAGNIENIE PRZYJĘCIA CHRYSTUSA

Maria była bierzmowana w Corinaldo w 1896 roku. Miała wtedy 6 lat. Teraz ma 11 lat i jest w niej wielkie pragnienie przystąpienia do Komunii św. Ale z całą pracą, jaką wykonuje w domu, jak chodzić na katechizację? A gdyby nawet mogła chodzić, to jak miałaby się uczyć, skoro nie potrafi czytać? I wreszcie, jak zapłacić za jej strój? Jednakże jej pragnienie przyjęcia Jezusa, coraz silniejsze, z pomocą Bożą znalazło rozwiązanie. Sąsiadka, krawcowa, uczy ją katechizmu, a ponieważ Maria ma doskonałą pamięć, wszystko pamięta tak dobrze, że zdaje pomyślnie egzamin, a nawet sama uczy młodsze rodzeństwo tego, co mogą zrozumieć. Przypomną sobie potem o tym. W końcu 29 maja 1902 roku, czyli w chwili, gdy Maria ma przed sobą zaledwie 5 tygodni życia, nadchodzi wielki dzień. Przyjmuje Jezusa do swego serca. W sumie, w czasie swego krótkiego życia, uczyniła to 5 razy.

Na uroczystość jedna z sąsiadek ofiarowała buty, inna – welon, jeszcze inna – świecę. Assunta zaś zadbała o sukienkę. Opatrzność wszystko zabezpieczyła. Przed przyjęciem Jezusa i po spowiedzi poszła do wszystkich znanych sobie ludzi, żeby ich prosić o przebaczenie za winy, które wszyscy uznali za wyobrażone sobie przez to święte dziecko. Ona jednak dążyła do tego, żeby przyjąć swego Boga z duszą całkowicie czystą. Po Komunii św. tak promieniała, że wyglądała jak anioł, który zstąpił z nieba…

„PÓJDZIESZ DO PIEKŁA!”

Był 5 lipca 1905 r. Goretti i Serenelli pracowali przy gospodarstwie. W domu została tylko Maria wraz z młodszym rodzeństwem. Alessandro wykorzystał tę sytuację. Wciągnął siedzącą na ganku dziewczynkę do środka domu i zażądał, by mu uległa. Krzyki Marii zagłuszał warkot pracującej młockarni. Później Alessandro zeznał, że wołała wtedy: „Nie! Nie! Nie! Co robisz? Nie dotykaj mnie! To grzech – pójdziesz do piekła!”. W tak dramatycznym momencie Maria myślała o nieszczęsnej duszy napastnika, zaś on – rozwścieczony jej oporem – wyciągnął nóż i zaczął zadawać ciosy. Dźgał nożem dotąd, aż ofiara przestała się ruszać. Myśląc, że dziewczyna już nie żyje, zostawił ją i zamknął się w swoim pokoju. Zakrwawioną Marię odnalazła jej matka. Dziewczynka zdążyła tylko powiedzieć: „To Alessandro…”.

AGONIA MARII

Marię odwieziono do szpitala, a Alessandro został aresztowany. Karabinierzy, wyprowadzając niedoszłego gwałciciela z domu, musieli ochraniać go przed tłumem, który chciał go zlinczować.
Agonia Marii trwała długo. Umierająca cały czas była przytomna. Bez skargi znosiła ból operacji bez znieczulenia. Cierpiała także wielkie pragnienie, gdyż ze względu na obrażenia wewnętrzne nie wolno było podać jej żadnych płynów. Zabiegi lekarzy były jednak bezskuteczne. Przed przyjęciem ostatniej Komunii Świętej Maria powiedziała do spowiadającego ją kapłana, że w imię miłości do Pana Jezusa przebacza mordercy. Dodała także: „Chcę, żeby był ze mną w raju”.

BUKIET BIAŁYCH LILII

Alessandro został skazany na 30 lat pozbawienia wolności. Przez pierwsze osiem lat nie okazał najmniejszej skruchy. Jako więzień miał opinię człowieka nieobyczajnego, odpychającego i zamkniętego w sobie. Którejś nocy Alessandro ujrzał we śnie Marię. Zrywała na łące kwiaty. Nagle podeszła do niego i podała mu bukiet z białych lilii. Kilka dni później do celi Alessandra wszedł niespodziewany gość – miejscowy biskup, który za natchnieniem Bożym postanowił porozmawiać z zabójcą. Po tej rozmowie w duszy więźnia dokonał się cud nawrócenia. Zrozumiał potworność swej zbrodni i zaczął błagać Boga o wybaczenie. Stał się innym człowiekiem. Za wzorowe zachowanie skrócono mu wyrok o 4 lata.

ANIOŁ ALESSANDRA 

W Wigilię Bożego Narodzenia 1937 r. Alessandro pojawił się w domu Gorettich. Padł na kolana przed matką Marii i ze łzami w oczach błagał ją o wybaczenie. Pobożna kobieta okazała mu miłosierdzie. Później razem uczestniczyli w Pasterce.

Alessandro Serenelli doczekał beatyfikacji, a potem kanonizacji swej ofiary. Kościół uznał heroiczność cnót małej męczennicy i 25 czerwca 1950 r. wyniósł ją do chwały świętych. Ostatnie 24 lata życia nawrócony Alessandro spędził w klasztorze ojców kapucynów. Pracował tam jako ogrodnik. Wierzył, że to Maria wymodliła mu nawrócenie. W swoim testamencie nazwał ją swym dobrym aniołem, światłem i opiekunką w niebie.

NOWA ŚWIĘTA

Kościół nie pozostawał w tym czasie bezczynny. Otwarto proces beatyfikacyjny młodej męczennicy. Nikomu nie sprawiło trudności stwierdzenie heroiczności jej cnót. Przed beatyfikowaniem męczennika Kościół nie wymaga cudu. 27 kwietnia 1947 roku w obecności niezliczonego tłumu, a także Assunty, Pius XII ogłosił Marię błogosławioną. Poszedł potem pobłogosławić jej drogą matkę, mówiąc: „To właściwie ja powinien prosić o pani błogosławieństwo”.

Zaraz po beatyfikacji Kościół kontynuował proces z zamiarem kanonizacji Marii. Pośród innych, licznych cudów, uznano dwa przypadki uzdrowienia z chorób nieuleczalnych. Ceremonia została wyznaczona na dzień 24 czerwca Roku Świętego 1950. Bardzo rzadko kanonizacja następuje tak szybko po beatyfikacji. Jak można było oczekiwać nieprzeliczony tłum przybył na uroczystość, która odbyła się na zewnątrz bazyliki św. Piotra. Na placu przed nią wzniesiono dla Papieża specjalną platformę.

Pius XII postawił Marię za wzór wszystkich dziewcząt włoskich i z całego świata. Na placu znajdowała się wtedy 16-letnia Pierina, dziś już błogosławiona, zamordowana w 10 lat później w podobnych okolicznościach, jak jej ukochana święta. W swym wózku inwalidzkim także Assunta uczestniczyła w ceremonii. Był tam i jej nawrócony morderca – Alessandro, fakt wyjątkowy w historii Kościoła.

goretti