27 lutego, w dniu uroczystości świętego Gabriela uczestniczyłem w uroczystej Mszy Świętej. Byłem wtedy bez radości w sercu, zdruzgotany. Moje życie znalazło się na rozdrożu, a wszystko wskazywało na to, że tak już będzie do końca życia.
Zawsze modliłem się o cuda za wstawiennictwem św. Gabriela — ale dla innych. Tego dnia po raz pierwszy w życiu, w trakcie modlitwy po Komunii, pomyślałem o cudzie dla mnie. Nie spodziewałem się niczego ale bardzo potrzebowałem jakiegoś światła.
Nie przypuszczałem, że św. Gabriel zadziała tak szybko.
Zaledwie 15 minut później, po Mszy podszedł do mnie człowiek, który zaoferował mi swoją pomoc — mimo że z ludzkiej perspektywy na wszystko w moim największym zmartwieniu było już za późno. Terminy minęły, sprawa wydawała się beznadziejna, a po ludzku nic nie dało się już zrobić.
Ale święty Gabriel wiedział lepiej.
Jego ingerencja wyprostowała moją bardzo skomplikowaną sytuację i wprowadziła mnie na drogę rozwiązania mojego życiowego problemu. Dziś jestem szczęśliwy w sakramentalnym małżeństwie, żyję blisko Boga i pozostaję pod opieką naszego wielkiego orędownika — świętego Gabriela od MBB.